Piątek, 24 maja 2024

Błędy, które popełniłem, umawiając się na randki w trzeźwości

11 lipca 2022

Wytrzeźwienie to jedno, ale randki w trzeźwości to zupełnie inna sprawa. Podczas mojej pierwszej próby wyzdrowienia myślałem, że jestem cudownym człowiekiem. W końcu byłem młodym, dwudziestokilkuletnim członkiem społeczeństwa, który nie wykorzystywał już ludzi wokół siebie. Miałem swoją "pracę na odwyku" za 9 dolarów za godzinę i codziennie jeździłem do niej różową chmurką, a raczej miejskim autobusem.

A więc teraz, kiedy byłem trzeźwy, nie było rzeczy, której nie mógłbym osiągnąć, prawda? Przecież wytrzeźwienie samo w sobie było prawdziwym wyczynem.

Kiedy już myślałem, że opanowałem dział randek, bez względu na to, ile mam czystego czasu, w mojej głowie pojawiały się proste błędy, których mogłem uniknąć. Inni ludzie próbowali mnie ostrzec przed błędami, których chciałbym uniknąć, ale ja jestem uparty i nie lubię słuchać. Inne błędy popełniłem sam.

Mogłabym napisać całą powieść o błędach, które popełniłam podczas randek, ale oto tylko kilka z nich.

Randkowałam zbyt wcześnie

Myślę, że najwcześniej umawiałem się na randki we wczesnej trzeźwości, kiedy miałem nieco ponad pięć miesięcy. Pięć miesięcy to nic w porównaniu z 15 latami ciągłego zażywania.

Nie wiedziałem, jak żyć bez narkotyków i alkoholu, a dodawanie do tego jeszcze kogoś innego było egoistyczne zarówno dla mnie, jak i dla niego. Często słyszałem, jak ludzie mówili mi: "Nie umawiaj się na randki w ciągu pierwszego roku" albo "Trzymaj się z dala od romansów na odwyku!".

Często myślałam w myślach: "mnie się to nie przytrafi". Oczywiście, nie czułem się już samotny, ale okazało się, że wypełnianie tej pustki bezsensownym kontaktem fizycznym sprawiało, że czułem się jeszcze gorzej. Teraz widzę, jak odwracałem swoją uwagę od nowego stylu życia, który starałem się prowadzić. Moje wielokrotne próby wytrzeźwienia kończyły się niepowodzeniem głównie dlatego, że przedkładałem swoje pragnienia nad potrzeby - zwłaszcza w przypadku randek.

Zawsze czekałem, aż ktoś mnie "znajdzie"

Mogę wybrać, z kim chcę się spotykać!?

Co za pomysł! W trzeźwości przeniosłam ciężar problemów z poczuciem własnej wartości i niepewności, jakie towarzyszyły mi podczas uzależnienia.

Kwestia poczucia własnej wartości była dla mnie bardzo ważna i podobnie jak wiele osób, które biorą udział w programie, często wybierałam pierwszą i najłatwiejszą rzecz, jaka pojawiła się na mojej drodze - czy to narkotyk, czy związek.

Nie zdawałam sobie sprawy, że mam możliwość wyboru, z kim chcę się spotykać - zwykle czekałam, aż facet podejdzie do mnie i mnie zaprosi, bo nie czułam się na tyle komfortowo we własnej skórze, żeby zapytać go pierwsza. Jednak po wielu bolesnych poszukiwaniach uświadomiłam sobie, że jestem wartościową osobą i potrafię być na tyle pewna siebie, by poradzić sobie z odrzuceniem i poradzić sobie z nim w zdrowy sposób.

Nie oceniałam trzeźwości mojego partnera

Nieco po roku mojej poprzedniej trzeźwości zacząłem spotykać się z kimś, kto również był trzeźwy. (Wiesz, kim jesteś). Mieliśmy kilku wspólnych znajomych i naprawdę się polubiliśmy. Byłam tak pochłonięta romansem i mgłą tego wszystkiego, że nie zwracałam uwagi na to, co on robi dla swojej trzeźwości. Pewnego dnia przyszedł do mnie do domu i powiedział, że chce zacząć brać.

Moja pierwsza reakcja była taka: "Dlaczego mi to mówisz? Powiedz o tym swojemu systemowi wsparcia i rusz tyłek na mityng!". Nie trzeba dodawać, że w naszym związku było wiele niezaspokojonych oczekiwań i zranionych uczuć, a kiedy ta mgła zaczęła opadać, zobaczyłam dokładnie, w jakim programie pracuje - a nie było go zbyt wiele. Nie mówię, żeby osądzać trzeźwość partnera, ale dobrze byłoby zwrócić uwagę na to, czy podczas randki jego zdrowienie jest na pierwszym miejscu.

Nie dbałem o siebie

Byłam w szalonych związkach, w których ja i ta druga osoba wysyłaliśmy SMS-y 24 godziny na dobę, 7 dni w tygodniu i nie mogłam odetchnąć świeżym powietrzem, nie mając w głowie jej imienia. Często byliśmy ze sobą związani, co za każdym razem prowadziło do mojego upadku. Nie potrafiłam zadbać o siebie i mieć własnego czasu, tylko dla siebie.

Zapominałam, że zanim ta osoba pojawiła się w moim życiu, miałam swoje własne życie bez niej! Poświęć trochę czasu na czytanie książki lub medytację - w samotności. Pamiętam, że postanowiłam coś zmienić, ponieważ byłam zepsutą osobą. Otrzymałam dar i teraz staram się nigdy nie tracić z oczu tego, dlaczego go mam i skąd się wziąłem.